Wyspa wiecznego wiatru - Fuerteventura
Słoneczna pogodna przez cały rok. A przy tym brak pięćdziesięciostopniowych upałów i zgiełku metropolii. Szerokie, piaszczyste plaże, malowniczy, górzysty krajobraz i ocean wokół. Cisza, plaża i słońce – tego wszystkiego na Wyspach Kanaryjskich doświadczył Marcin Chimiak, właściciel biura podróży Columbus Tour.
Hiszpański archipelag dopiero od tego sezonu zaczął cieszyć się większą popularnością wśród polskich turystów. A to nie za sprawą braku atrakcji, bynajmniej, ale ze względu na wysokie ceny. Dopiero w tym sezonie polskie biura podróży częściej zaczęły wprowadzać oferty wczasów na kanaryjskiej wyspie Fuertaventura. Rosnące zainteresowanie biur tym miejscem spowodowało konkurencję na rynku i w konsekwencji spadek cen wycieczek na Kanary.
Plażowanie na czarnym piasku
Marcin Chimiak na Wyspy Kanaryjskie wybrał się w październiku wraz ze swoją przyjaciółką, Anną Myślińską. – Pomysł na podróż był mój – zapewnia Marcin. – Wyspy Kanaryjskie od jakiegoś czasu były moim wielkim, podróżniczym celem – dodaje.
Marcin Chimiak nie marzył jednak o urokach popularnych, uczęszczanych i zatłoczonych przez europejskich turystów wysp Teneryfa i Gran Canaria. Wybrał za cel najbardziej dziewiczą z trójki największych wysp archipelagu – Fuerteventurę.
Dla wygody poruszania się po wyspie Marcin i Ania wypożyczyli samochód. W wypożyczalni spotkała ich bardzo miła niespodzianka. – Obsługiwał nas Polak, który przyjechał na Kanary do pracy i mieszka na Wyspach wraz ze swoją dziewczyną – opowiada Marcin. – Podarował nam mapę wyspy i poradził, co warto zobaczyć, gdzie można dobrze zjeść – dodaje.
Prosto z wypożyczalni Marcin i Ania ruszyli w stronę Coralejo, miejscowości na północy wyspy, gdzie byli zakwaterowani w hotelu Las Marismas. – Ta trasa prowadziła nas nad brzegiem oceanu z niesamowitym widokiem – wspomina Chimiak. – Żółty piasek plaży, ocean, przy drodze, w pobliżu hoteli, gęsto rosły palmy. Inne samochody mijaliśmy sporadycznie – mówi zadowolony.
Coralejo słynie z najszerszych plaż na Wyspach Kanaryjskich. – Ale niezbyt wielu turystów można było spotkać – stwierdza Marcin. – O dwunastej w południe, w słoneczny dzień, na tej szerokiej plaży nigdy nie widzieliśmy takiego tłoku jak choćby w polskich kurortach – dodaje.
Plaże na Fuerteventurze są jednak też dużo bardziej różnorodne niż plaże Pogorzelicy czy Sopotu. Ich specyfika na pierwszy rzut oka nie musi być wybitnie zachęcająca. O ile po wschodniej stronie wyspy wybrzeże pokrywa żółty piasek, o tyle zachodni brzeg naznaczony jest plażami koloru czarnego, gdzie piasek miesza się z pyłem wulkanicznym. – Pewnego dnia jednak zmusiliśmy się, by pojechać na „czarną” plażę, bo po wschodniej stronie wyspy kropił deszcz – opowiada Marcin. – Jakoś przeżyliśmy to plażowanie. Pył wulkaniczny nie jest w żaden sposób szkodliwy, tylko niezbyt estetycznie wygląda – mówi.
Okazuje się więc, że Wyspy Kanaryjskie to nie tylko uroki oceanu i piaszczystych plaż. Wnętrze wysp pokrywają wulkany. Im dalej w głąb lądu, tym krajobraz robi się coraz bardziej księżycowy. Nie rośnie tu prawie żadna roślinność, nie licząc sporadycznie występujących krzewów. Poza oazami na terenach hoteli, gdzie rosną sztucznie nawadniane palmy, ze świecą szukać drzew.
Raj dla surferów
Podobnie jest z dniami deszczowymi w ciągu roku. Szczególnie właśnie na Fuerteventurze. – Wulkany na tej wyspie są niższe niż na Teneryfie, czy Gran Canarii, stąd chmury nie mają jak się nad nią zatrzymać, przelatują szybko i czasem tylko nad samym centrum wyspy trochę pokropi – opowiada Marcin.
Na wyspie nie ma też jezior ani rzek. Jedyna słodka woda, którą tu można znaleźć, pochodzi z opadów.
A skąd wzięła się intrygująco brzmiąca nazwa tego miejsca? – Fuerteventura znaczy „wiecznie wieje” – tłumaczy Chimiak. – I rzeczywiście, wyspa jest rajem na ziemi dla amatorów sportów wodnych, surferów, kitesurferów i wszystkich tych, którzy do realizacji swoich sportowych pasji potrzebują morza i wiatru – dodaje.
Czy to oznacza, że nieodłącznym atrybutem plażowiczów na tej wyspie powinien być parawan? Czy jest większą atrakcją dla tych co potrzebują wiatru niż dla tych, którzy chcą wypocząć na słońcu? – Wieje, ale nie zwala z nóg. Poza tym przez cały niemal rok jest tu słonecznie – uspokaja Chimiak. – Ten wiatr powoduje, że nie odczuwa się upału, a słońce jednocześnie mocno opala – mówi.
Jeśli więc ktoś szuka wiatru w żagle, znajdzie bez wątpienia, szczególnie na północnym wybrzeżu wyspy, w rejonie Coralejo. Natomiast ci, którzy wolą leniwe opalanie się od sportów wodnych, mogą wyruszyć na południe, w okolice miejscowości Morojable, największego kurortu na Fuerteventurze. Tam ocean jest spokojniejszy, mniejsze fale, woda krystaliczna, dużo ryb.
O tym, że wiatry na Wyspach Kanaryjskich nie są szczególnie dotkliwe, świadczyć mogą temperatury. Marcin i Anna zastali tam w październiku stałe temperatury około dwudziestu ośmiu, trzydziestu stopni.
Nad Wyspami Kanaryjskimi słońce dla potencjalnych plażowiczów świeci praktycznie przez cały rok. W grudniu średnia temperatura to dziewiętnaście stopni. Dlatego też Marcin poleca swoje spełnione podróżnicze marzenie tym, którzy szukają słońca, ale nie jego nadmiaru.
Wyspy Kanaryjskie mają też przewagę nad Afryką. – Kulturowo to jest jeszcze Europa, dlatego ci, którzy nie lubią Afryki z przyczyn kulturowych, higienicznych, estetycznych, powinni polecieć na Fuerteventurę – mówi Marcin. – Tu jest bezpieczniej i czyściej niż na Czarnym Lądzie, choć w prostej linii wyspę i wybrzeże Maroka dzieli tylko sto kilometrów – dodaje.
Fuerteventura jest wyspą o słabym zaludnieniu. Małe wioski, złożone z najczęściej parterowych domów, to jedyne ślady miejscowej cywilizacji, które można tu napotkać. Oczywiście, poza infrastrukturą turystyczną. Wielkie hotele, wybudowane w latach osiemdziesiątych, trochę przypominające peerelowskie bloki z wielkiej płyty, wyróżniają się na tle skromnej, wiejskiej zabudowy. Fuerteventura na tle archipelagu odznacza się mniejszą ilością hoteli niż pozostałe wyspy.
Plażowy clubbing i spacer po wulkanie
– Kulinarną specjalnością wyspy są oczywiście wszelkie potrawy z ryb – opowiada Marcin. – Wyśmienity obiad, smażona ryba z ziemniakami u nich kosztuje około 10 euro, ceny też są więc wielką zaletą Fuerteventury – dodaje.
Podczas jednego z takich obiadów Marcin i Ania dowiedzieli się, że na wyspie wakacje spędza coraz więcej Polaków. Do tego stopnia, że w pewnej knajpie na Fuerteventurze jeszcze w październiku zaplanowano wprowadzenie karty dań po polsku. Nieodłącznym punktem programu były też wycieczki po wygasłych wulkanach. Podróżując w głąb wyspy Marcin i Ania napotykali stada kóz - jedynych zwierząt, hodowanych przez okolicznych mieszkańców. – Wśród dzikich zwierząt natomiast zaskoczyły nas świstaki, które widzieliśmy nad samym oceanem. Na wyspie występują też papugi, ale tylko w przyhotelowych oazach palm – opowiada Marcin.
Wakacje na Wyspach Kanaryjskich nie muszą być wybitnie drogą wycieczką. – Nas ten wyjazd kosztował na osobę 2200 zł za przelot, nocleg i posiłki w hotelu – wylicza Chimiak.
Dodatkowym kosztem było wypożyczenie samochodu, bez którego zwiedzanie wyspy nie byłoby łatwe. – Ale i to nie były wielkie pieniądze, 96 euro za tydzień.Na Majorce zapłacilibyśmy tyle za dwa dni – dodaje.
Wielką ulgą dla portfela okazała się niska cena paliwa tym bardziej, że na Wyspach nie ma podatku VAT. Tanie na Fuerteventurze są także perfumy i alkohol, hiszpański archipelag jest bowiem strefą bezcłową.
Tydzień na Wyspach Kanaryjskich to za mało. – Nie zdążyliśmy popłynąć promem na żadną z sąsiednich wysp. Ale już w przyszłym roku planujemy wrócić na Fuerteventurę, tym razem na dłużej! – zapewniają oboje.




